Gdyby istniał przepis na dobre życie, podejrzewam, że każdy człowiek miałby go w swoim domu. Ludzie potrzebują prostych, przejrzystych informacji, ale nie zdają sobie sprawy, że taki “przepis” już jest. Przedstawię wam swoje rady, które według mnie są naprawdę skuteczne. Trzeba pamiętać, że na życie składają się zarówno dobre, jak i złe chwile. Nigdy nie unikniemy cierpienia, ale można nauczyć się cieszyć każdym dniem. A jak wiadomo każdy dzień jest darem, więc trzeba to umiejętnie wykorzystywać. W tych czasach można to nazwać wręcz zdolnością. Nic dziwnego, bo otoczenie wywiera na nas okropną presję, wymaga często niemożliwych rzeczy. Ludzie wiecznie się spieszą, dążąc do upragnionych celów, które niekoniecznie zawsze są dobre. Dla jasności mam na myśli sławę czy pieniądze.
Po pierwsze: chcę wam powiedzieć, jak ogromne znaczenie ma nastawienie. Ludzki mózg jest prawdziwym skarbem, który może zdziałać naprawdę wiele rzeczy. Potrafimy wmówić sobie wszystko, wierzyć w to dogłębnie, a po krótkim czasie nasze przekonania stają się rzeczywistością. Nie mówię tu o jakiś absurdalnych zjawiskach, mam raczej na myśli np. nadzieję. Kiedy mamy nadzieję, że coś nam się uda, to zazwyczaj się to sprawdza. A jeśli na każdym kroku się zamartwiamy, dołujemy, to szybko zaczyna się nam wszystkiego odechciewać i siadamy z założonymi rękami.
Trzeba pamiętać, że nie mamy zbyt dużego wpływu na otoczenie, za to mamy wpływ na nasze myślenie. Warto podchodzić do życia w pozytywny sposób. Choć wydaje się to trudne, dla niektórych wręcz niemożliwe - zapewniam was, że to wszystko zależy od chęci. Jeśli szczerze chcesz być szczęśliwym, to będziesz. I nigdy nie mów, że nie masz prawa być smutnym, bo inni mają gorzej. Każdy jest inny, każdy ma swoje troski i każdy przeżywa inaczej. Dla mnie moment, w którym jestem smutna, to świetny moment do refleksji i wnioskowania. Uczę się i poznaję siebie. Można mieć takie chwile, ba, one nigdy nas nie ominą. Ważne jest jednak, żeby dbać o szczęście. Swoje i innych. Ważne jest to, żeby takie chwile nas nie przerastały i nie dominowały w naszym życiu. Trzeba umieć się cieszyć.
Nigdy nie zrozumiem narzekania i użalania się nad sobą. Czy to w ogóle ma jakikolwiek sens? Dość, że dołujemy się jeszcze bardziej, to w dodatku irytujemy i zniechęcamy do siebie otoczenie. Zauważyłam, że w ostatnim czasie narzekanie stało się niezbędną czynnością w ciągu dnia przeciętnego Polaka. Najbardziej przerażające jest jednak narzekanie młodych ludzi. Ludzie w pełni zdrowi, ludzie będący na starcie mają największe kłopoty? Ludzie, których nie dotykają klęski żywiołowe ani nic podobnego? Według mnie jest to wręcz groteskowe. Ludzie uciekają przed światem, do którego i tak wrócą. Przed światem, który sami niszczą, zamiast robić wszystko, by był on lepszy.
Należy od siebie wymagać, ale nigdy nie ponad miarę własnych możliwości. Przytoczę taki banalny przykład, jakim jest trening. Ruch fizyczny równa się ze zdrowiem, ale nie wtedy, gdy obciąża się organizm. Podobnie jest z “trenowaniem” wartości duchowych. Każdy jest inny, każdy ma innych charakter i nie możemy zmienić w sobie wszystkiego. Trzeba mieć poczucie własnej wartości, wady i zalety należy rozpatrywać w rozsądny sposób. Dążenie do perfekcji jest po prostu złe, bo wyniszczamy stopniowo samych siebie. Ale dążenie do bycia lepszym, pokonywania swoich słabości jest całkowicie naturalne i wręcz pożądane. Nie można się poddawać i przyjmować wszystkiego, co podsuwa świat. Zbyt dużo jest teraz hipokryzji, zazdrości i niezdrowej relacji. Trzeba kochać siebie i robić wszystko, by żyło się dobrze. Pamiętajcie przy tym, że wykształcenie czy sytuacja materialna nie świadczy o tym, jaki jest człowiek. Liczy się to, co ma się w sercu i to właśnie decyduje o wszystkim. Dlatego nienawidzę tej wiecznej gonitwy ludzi, którym zależy jedynie na świetnej reputacji i majątku w kieszeni. Nie uważacie, że to bez sensu? Nieważne, czy jesteś wierzący, czy nie. Ale nie trafisz do drugiego świata z pieniądzem, on nie będzie ci potrzebny.
Nie ma chyba ważniejszej zasady niż “kochaj bliźniego jak siebie samego”. Raczej każdy z nas to zna i mimo że przestrzeganie jej jest niesamowicie trudne, jest naprawdę możliwe. Chęci, samozaparcie i miłość, której każdy z nas ma w sobie dużo powinny wystarczyć. I proszę was ponad wszystko na świecie - nie załamujcie się, nie poddawajcie, bo nie znacie przyszłości. I choć mogłoby się wam wydawać, że będzie tylko gorzej, to wszystko może odwrócić się o 180 stopni. Jeśli macie marzenia i cele, to walczcie do końca i zróbcie wszystko, żeby je uchronić. Choćby cały świat wmawiał wam, że nie dacie rady, nie słuchajcie. Bo prawda jest taka, że to świat nie daje rady, gdy patrzy na wasze osiągnięcia. Ludzie potrafią być podli, ale powiem wam, że może oni potrzebują miłości? Dużo miłość? Bo niby jak bez niej człowiek ma być dobry? To niemożliwe. Dlatego nigdy niczego nie ignorujmy, nie bądźmy obojętni. Starajmy się być wyrozumiali, a w żadnym przypadku nie darzmy nikogo nienawiścią. Jeśli chcesz otrzymywać szanse, sam je dawaj. Możesz upadać tysiąc razy, ale za tysiąc pierwszym razem się podniesiesz. Dlaczego? Bo się nie poddałeś. Teraz zobacz, ile tracą Ci, którzy nie wstają już po pierwszym upadku. Oni przegrali. A wcale nie musieli.
Nigdy się nie spiesz. Czas leci szybko, ale tylko z pozoru. Bo jeśli dobrze go sobie zaplanujesz, to nie będziesz mieć wyrzutów o żadną zmarnowaną minutę. Życie składa się ze zwycięstw i porażek i to nic złego, że czasem ci czegoś braknie. Ale nigdy nie upodabniaj się do tych ludzi, którzy wiecznie za czymś gonią. Oni nigdy nie zdążają. Żyj powoli, bo tylko wtedy możesz dostrzegać, o czym pisałam we wcześniejszym poście.
Nie uciekaj przed szczęściem, które jest na wyciągnięcie ręki. Opłaca się być szczęśliwym, to naprawdę wspaniałe uczucie i nie obawiaj się go. Media, nie media często wmawiają nam, że powinno się być smutnym. Potrafią wmówić ludziom depresję; traumy; choroby; schorzenia, a dlaczego mamy się temu poddać? Dlaczego tak ma być? Myślałam, że ludzie boją się rzeczy niewiadomych, od kiedy szczęście takie jest? Wychodzimy z domu albo wciąż w nim jesteśmy i dociera do nas mnóstwo okropnych, natrętnych bodźców. Warto się od tego odciąć i wyjść z kimś bliskim na spacer. Porozmawiać o wesołych, ale przyziemnych czy nawet nieprzyziemnych rzeczach. Niedołowanie się wcale nie jest grzechem.
Nie wiem, co bym mogła wam jeszcze doradzić. Każdy z was ma inne upodobania, inne pasje, przekonania. Dlatego podsumowując to wszystko, co napisałam: głowa do góry, szeroki uśmiech i biegnijcie do przodu z dużą dawką miłości w sobie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zachęcam do dyskusji i komentowania. Będę wdzięczna za każde słowo. Pamiętajcie, że robię to dla was i wszelka opinia jest bardzo mile widziana.