29 czerwca 2016

Czego ludzie nie dostrzegają? #5 (z serii: kontrowersyjne tematy)

Ludzie słyszą, ale nie słuchają. Widzą, ale nie dostrzegają. Może po prostu oni tego nie chcą? Nie chcą dostrzegać? Łatwo jest ignorować, żyć w nieświadomości i na wszystko przymykać oko. Ale czy warto? Czy to ma sens?

To nie uśmiech świadczy o tym, że człowiek jest szczęśliwy. Musisz spojrzeć w jego oczy, żeby to zauważyć. Spojrzenie mówi o wszystkim, ono wyda nawet najlepszego aktora. Jeśli chcesz sprawdzić, czy dana osoba jest w Tobie zakochana, zwróć uwagę na to, w jaki sposób na Ciebie patrzy. Kiedyś usłyszałam od mojej byłej drugiej połówki “patrzysz na mnie w taki wspaniały sposób”. Wtedy zrozumiałam, że naprawdę kochałam tę osobę. Nie kontrolowałam tego spojrzenia, po prostu całą sobą kochałam. I oto tu chodzi, że te drobnostki, których często nie zauważamy, mają dla nas wielkie znaczenie.

Tak samo jest z ludzkimi potrzebami. Każdy z nas chciałby być doceniony, kochany, pochwalony. Nic zatem dziwnego, kiedy jest nam okropnie przykro, jak widzimy, że nasz przyjaciel, dla którego robimy tak dużo, nie docenia nas. Okropnie jest od niego usłyszeć “nie mam nikogo, nikt mnie nie kocha, jestem sam”. Jest to bardzo dziecinne, to po prostu użalanie się nad sobą. Człowiek nigdy nie jest sam, trzeba po prostu dostrzegać. Musimy się nawzajem wspierać, być ze sobą i rzecz jasna - musimy się doceniać. Zwykłe “dziękuję” czy “nie wiem, co bym bez ciebie zrobił” jest bardzo miłe. Drobny gest, ale na pewno podnosi samoocenę. Ważne jest to, aby obie strony czerpały korzyści, czyli dawca i odbiorca. I może “doceniać” to złe określenie. Ja po prostu wiem, że każdy z nas pragnie być kochanym i chce być potrzebnym. Dziwne jest to, że skoro tak dobrze się rozumiemy, nie dajemy sobie tego. Dużo z nas tylko czeka, aż “przyjacielowi” podwinie się noga. Dlaczego nie chcemy pomóc mu wstać, klepnąć go w łopatkę i powiedzieć “jestem z tobą”?

Najsmutniejsze jest to, że ludzie nie potrafią dostrzec problemu drugiej osoby. Umieją sobie wmówić chorobę, która nawet nie istnieje, a innych mają w poważaniu, (oczywiście w tym negatywnym znaczeniu). Szczerze to nie wiem dlaczego tak jest, jednakże codziennie się nad tym zastanawiam. To zabawne. Znamy swoje potrzeby, chcemy być kochani, a nie kochamy. Nie chcemy być nienawidzeni, a nienawidzimy. Nie mam pojęcia, co kieruje ludźmi, że oni po prostu cieszą się z cudzego nieszczęścia.

Ludzie nie cieszą się tym, co mają. Może dlatego, że w ogóle tego nie widzą? Ignorują, chcą tylko więcej. Biorą, kradną, oszukują, po prostu istna konsumpcja. I to nie dotyczy tylko rzeczy materialnych. Owszem, pieniądze dzielą ludzi w podły sposób, ale to właśnie one doprowadzają do tego, że między nimi stopniowo zanika miłość. Czyli ta najważniejsza cnota, której również często nie zauważamy. Ona zanika, bo my ją ignorujemy, stajemy się oschli. Co nie znaczy, że jej w ogóle nie ma. Ona jest. Jeśli jesteś tym człowiekiem, który usilnie poszukuje miłości, musisz wiedzieć, że coś robisz źle. Bo masz ją na wyciągnięcie ręki, po prostu rozejrzyj się dobrze. A może spójrz w górę? Tam jest największa miłość, która zawsze trwa przy Tobie.

Nic mnie tak nie denerwuje, jak ciągłe narzekanie. Kochani, ja rozumiem, że każdy z was ma swoje problemy - cięższe i lżejsze. Po prostu chcę wam powiedzieć, że im dłużej będziecie o nich myśleć, zamartwiać się i w nich tkwić, to będzie coraz gorzej. Najgorsze jest to, kiedy ludzie w kółko powtarzają jak jakąś mantrę: “chcę umrzeć”, “moje życie nie ma sensu”, “mam okropnego pecha”. Są tacy, którzy walczą o życie, a Ty chcesz się poddać, bo coś Ci nie wyszło? Mówisz, że masz wielkiego pecha, ale jesteś pewny, że nie masz nic poza tym? Oczywiście ja też często mówię niestosowne rzeczy, ale żałuję tego i staram się mieć większą kontrolę nad tym, co mówię. Bo mimo wszystko ja wiem, że moje życie jest wspaniałe i gdy zaczynam się nad tym wszystkim dłużej zastanawiać, dochodzę do wniosku, że za nic w świecie nie chciałabym umrzeć. Jestem bardzo młoda i nie myślę wycofać się na samym starcie. Na tym starcie, który daje mi tysiące szans i możliwości na odkrycie siebie czy osiągniecie wielu sukcesów. Mówcie, co chcecie, ale porażki to też wygrane, pod warunkiem, że po upadkach podnosimy się. Dlatego nie polecam wam tak dużo narzekać, bo to po prostu nie ma sensu. To ciągłe zastanawianie się i rozpatrywanie problemu na każdy możliwy sposób to najgorsza z możliwych decyzji. Trzeba działać, nie myśleć. Zresztą wracając do sedna sprawy: musicie dostrzec to piękno, które jest dosłownie obok was. To wszystko, co chcielibyście osiągnąć, jest na wyciągnięcie ręki. Czasem musicie się bardziej postarać, czasem zaakceptować swoje cierpienie, a czasem po prostu docenić. Kogoś lub coś. Docenić, czyli zrobić to, czego potrzebuje Twój bliźni. Może jeśli przestaniesz biec przed siebie na oślep i zatrzymasz się na moment, zobaczysz, ile mógłbyś stracić. Ile masz. Sama jestem tym typem człowieka, który często nie zauważa wokół siebie tego, czego podobno tak bardzo potrzebuje. Staram się to zmienić. I wiecie co? To cieszenie się z każdej, nawet najdrobniejszej rzeczy przynosi wielką radochę. Warto rozglądać się dokładniej. Dziś doskonale wiem, ile Bóg mi ofiarował. I mogę być za to tylko wdzięczna.

Nie od jednej osoby usłyszałam, że w ogóle nie widać moich starań, że liczą się gesty, a nie słowa. W porządku, co do drugiego mają absolutną rację. Ale nie mogę zgodzić się z tym, że wcale się nie zmieniam. Zmieniam i to bardzo. Zapamiętajcie, że chęci to połowa sukcesu, bo wielu nawet nie chce naprawić swoich błędów. Pasuje im to, jacy są, dopuszczając się przy tym różnych okrucieństw. Wracając do mnie: ja dostrzegam to, że się zmieniam. Nieważne, co mówią inni, ja uważam, że drobnymi kroczkami, ale daję radę. Zauważyłam, że ludzie bardzo lubią oceniać innych i tak naprawdę nie ma dnia, w którym ktoś nie powiedziałby nic na mój temat. Przeważnie jest to coś negatywnego. Znam siebie doskonale, więc ludzie nie muszą na każdym kroku informować mnie o moich wadach. To mnie przygnębia i przez to trudniej mi się podnosić. Dość, że nie doceniają moich pozytywnych zmian, to jeszcze nie zauważają tego, że mnie ranią. Często wygląda to tak, jakby im to pasowało. Jest różnica między zwracaniem komuś uwagi, a wytykaniem mu błędów. Jeśli chcemy dla kogoś dobrze, powinniśmy być w stosunku do niego szczerzy, ale wciąż delikatni. I nie mówię, że jestem jedynym przypadkiem pokrzywdzonym w ten sposób. Jestem po prostu przykładem, bo wśród ludzi wytykanie błędów jest powszechne. Zwracają uwagę na nasze niedoskonałości, ignorując pozytywne cechy, które moglibyśmy częściej wykorzystywać. Trudno jest jednak postępować dobrze, gdy przez innych nie potrafimy zaakceptować siebie.

Mogłabym wymieniać mnóstwo rzeczy, których ludzie nie dostrzegają, ale niestety brakłoby mi na to czasu. Dam wam jednak radę na koniec: nie biegnijcie na oślep, bo ominie was bardzo dużo wspaniałych rzeczy. Po prostu dobrze się rozglądajcie. Przyjmujcie cierpienie, które daje wam Bóg, bo jest ono elementem waszej drogi. Tej drogi, na której końcu znajduje się szczęście. Nie ignorujcie żadnej burzy, a już na pewno nie słońca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do dyskusji i komentowania. Będę wdzięczna za każde słowo. Pamiętajcie, że robię to dla was i wszelka opinia jest bardzo mile widziana.

© All rights reserved. Designed by grabarz from WioskaSzablonów. Powered by Blogger. | X X X X