29 czerwca 2016

Marzenia #7 (z serii: motywacja)

Najważniejsze jest to, by mieć marzenia i cele. Bo czynniki, które pchają Cię w ich stronę, urozmaicają Twoje życie. Nie stoisz w miejscu, tylko idziesz do przodu, zmierzając się z różnymi przeciwnościami losu. Rozwijasz się, poszerzasz horyzonty i przede wszystkim odczuwasz radość oraz satysfakcję. Musisz wiedzieć, że żadne marzenie nie jest i głupie czy nierealne dopóki wierzysz w nie całym sercem. Jeśli walczysz to znaczy, że masz o co. Każdy dzień powinniśmy traktować jak przepustkę do lepszego świata. To dziwnie brzmi, ale chodzi mi o to, że powinniśmy traktować go jak szansę. Szansę na zmiany, na spełnianie marzeń i przede wszystkim nadzieję. Dlatego nigdy nie zrozumiem samobójców. Odebrali sobie życie, najwspanialszy dar, nie wiedząc, co ich czeka za tę parę dni, miesięcy czy lat. Nie wyobrażam sobie w jakiej sytuacji życiowej musiałabym być, żeby zrobić coś takiego. Jestem przekonana, że w życiu nie dopuściłabym się takiego czynu. Jest mi czasem potwornie ciężko, ale mam Boga, rodzinę, przyjaciół. Kto wie, może za parę lat zdobędę dziewczynę? To wystarczająco duże powody, by cieszyć się życiem i mieć w swoim sercu nadzieję. Zauważyłam, że kiedy cieszę się z drobnostek, moje życie staje się bardziej kolorowe. I to jest piękne, to jest właśnie ta magia. Myślę, że tu leży sens tego wszystkiego. Właśnie w tych drobnostkach. Warto zwrócić na to uwagę, bo przecież nasze życie to nie same rewolucje i przewroty, prawda? Trzeba doceniać wszystko, co los przyniósł. Nigdy w życiu nie rozpamiętywać. 

Marzenia są szczęściem. Każdy inaczej rozumie termin “szczęście”, ale to nic dziwnego. Ogólnie “szczęście” nie ma swojej definicji, gdyż każdy odczuwa je na swój sposób. Dla niektórych ludzi ono w ogóle nie istnieje, bo mają tak duże wymagania, że nie byliby w stanie być szczęśliwi tutaj na ziemi. Ale w takim razie tam na górze też nie zaznają szczęścia.

Optymiści twierdzą, że wszystko jest możliwe, ale pod żadnym warunkiem nie możemy się poddawać. Wiele z was nie godzi się z tym i jeśli mam być szczera to i mi jest w to bardzo ciężko uwierzyć. Ale wiecie co? Póki nie spróbujemy, to się nie dowiemy. Myślę, że warto brnąć do samego końca, warto szukać prawdy. Nie można się poddawać, bo to ucieczka przed wyzwaniem, ale i wielkim szczęściem. Może i nawet ucieczka przed prawdą? Ano owszem, bo jeśli nie zrobimy wszystkiego co w naszej mocy, nie poznamy siebie do końca. Nigdy nie będziemy wiedzieć, na ile nas stać. W każdym z nas jest ogromny potencjał, ale najpierw musimy go odkryć, a potem umiejętnie wykorzystać. Człowiek lubi być wygodnicki i szuka wszelkich sposobów, żeby w życiu było mu po prostu dobrze. Często przy tym nie zwraca uwagi na innych. Ale nie o tym dziś mowa. Zmierzam do tego, że przez tę jego “wygodę”, to tak naprawdę zaplątuje się w swoje słabości. Spycha samego siebie w dół. Wszyscy mówią, że to inni nas tak bardzo ranią, ale czy my też czasem nie jesteśmy swoimi największymi wrogami? Halo, marzenia są w naszych rękach, to dlaczego ktoś ma nam wmawiać, że się nie spełnią? To nasze życie i nasza przyszłość. Nasza praca, nasz wysiłek. Nasze pragnienia. Życie to nie wyścig szczurów, kochani. Wspierajmy się nawzajem, przekazujmy sobie wiarę. 

Wiara. Dziś usłyszałam, że ona nie ma nic do czynienia. Nie ma? Doprawdy? Nadzieja matką głupich, tak byś chciał powiedzieć? To nieprawda. Nadzieja i wiara to jest to, co nas tutaj trzyma. To są jedne z najważniejszych cnót. “Kasia, ale ty zawsze jesteś taka uśmiechnięta!”, “ty to masz szczęście!”, “ty jeszcze nie wiesz, co to ból i porażka” - często słyszę takie uwagi. Trochę się z nimi nie zgadzam, ale wiecie dlaczego stwarzam takie pozory? Bo owszem, wiecznie się uśmiecham i ja zawsze noszę w sercu nadzieję. Dużo ludzi mówi, że jestem okropną naiwniarą. No, dobrze, to dlaczego mam takie szczęście do wszystkiego? Bo wierzę. I wy też wierzcie. Warto, zaufajcie mi. Wiara pozwala nam być szczęśliwymi. Czasem samo dążenie do celu daje więcej satysfakcji i szczęścia niż samo dotarcie do niego.

Kolejna sprawa - nie traćcie marzeń. Marzenia są częścią was, a jeśli je stracicie, sami się zgubicie. Przechodziłam przez taki okres, gdy myślałam, że już nie mam marzeń, a nawet pasji. To było złudne, bo na szczęście lekko się potknęłam. Ale szczerze mogę powiedzieć, że to było okropne, bo nagle wszystko straciło sens. Przez dłuższą chwilę nie było czegoś takiego, co pchałoby mnie do przodu. Naprawdę przyjemnie jest czekać na coś, czego pragniemy. Jesteśmy już starsi i nie marzymy o tym, by zmienić się w rycerzy, księżniczki czy smoki, (co niestety nigdy nie było możliwe). Zmieniamy się, dorastamy, a nasze potrzeby i pragnienia razem z nami. Dlatego ja doskonale wiem, że to o czym marzą wasze serca, jest na wyciągnięcie ręki. Czasem trzeba dłużej poczekać, czasem trzeba dłużej na to zapracować. Ale przyznajcie się sami przed sobą: naprawdę nie warto? 

Nie wiem, jak wy, ale ja czasem się ze sobą kłócę, że moje marzenia są niczym. Są bezsensowne i bezwartościowe. Cóż, wiadomo, że to nieprawda i dopiero niedawno uświadomiła mi to przyjaciółka. Każde pragnienie posiada głęboki sens, ważne, żeby cieszyło nas, nie innych. Ważne, żeby nas umacniało, czyniło nas lepszymi ludźmi. Marzenie to marzenie, nieważne czy z całych sił chcesz zostać lekarzem, czy może po prostu stać się szczęśliwym człowiekiem. To wszystko jest piękne i nie pozwól się w niczym ograniczać. Bądź wolnym człowiekiem i nie słuchaj tego, co podpowiada ci cały świat. Słuchaj głosu swojego serca, ono zawsze podpowie ci dobrze. I nie zapominaj, że to ja właśnie w ciebie wierzę. Co z tego, że ktoś tam w ciebie zwątpił, a tobie nie bardzo się teraz układa? Nigdy nie jesteś sam, a poza tym przyjaciel czas zawsze goi nasze rany i sprawia, że powoli wszystko zaczyna wracać do normy. Mało tego, zaczyna być wspaniale. 

Zdaję sobie sprawę, że mojego bloga czytają młodzi ludzie, a dokładniej nastolatkowie. I wiecie co? Nie mogę was słuchać, gdy macie zamiar się poddawać albo gdy mówicie, że w życiu to nic nie ma sensu, że Bóg dał wam życie dla hecy. Ale co wy w ogóle mówicie? Uśmiechnijcie się w końcu do tego pięknego świata, wyprostujcie plecy i hop - do przodu. Czas płynie dalej, co było to było i nie można tego rozpamiętywać. Nie wyrzucajcie wszystkiego do kosza, próbujcie to naprawiać. Nie zamykajcie się przed ludźmi, bo to właśnie ich najbardziej potrzebujecie.

Wierzę w was mocno, kochani. Kocham was wszystkich.

+ “[…] Najgorsze byłoby, gdyby przesiedział całe życie przed telewizorem, z pełnym talerzem na pełnym brzuchu i z zupełnie spokojnym sumieniem. Gdyby ani przez chwilę nie poczuł się winny. I gdyby nic go nie bolało. Zamknięty i zadowolony. Wiesz, to chyba jest dla mnie najsmutniejsze w dzisiejszym świecie: ludzie zamykają się przed innymi ludźmi. Jakby nie rozumieli, że bez tych innych nie da się żyć po ludzku. Drugi człowiek jest nam potrzebny!” - słowa profesora Dmuchawca, tekst pochodzi z dziesiątej części Jeżycjady “Nutria i Nerwus” Małgorzaty Musierowicz.

Podziękowania dla pani Musierowicz za tak wspaniałą serię książek, za podtrzymywanie mnie na duchu i rzecz jasna za pana Dmuchawca, który wielokrotnie wzruszył mnie swoimi przemyśleniami.

Ach, i oczywiście za Natalię Borejko, moją bratnią duszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do dyskusji i komentowania. Będę wdzięczna za każde słowo. Pamiętajcie, że robię to dla was i wszelka opinia jest bardzo mile widziana.

© All rights reserved. Designed by grabarz from WioskaSzablonów. Powered by Blogger. | X X X X