I choć dla Ciebie słowa "wszystko będzie dobrze" znaczą tyle co nic, nie przejmuj się. Dla mnie znaczą bardzo wiele i pokażę Ci, że właśnie one mają sens. Madzia to mega wrażliwa osóbka, wiecie? Doskonale pamiętam, gdy to pisałam. Był dzień przed naszą rocznicą przyjaźni, moja ukochana czuła się naprawdę kiepsko. A ja chciałam zrobić coś wielkiego, by podkreślić, jak wielki będzie ten dzień. Pomyślałam, że napiszę jej coś, co odwróci uwagę Madzi od wszystkich przykrych myśli. I napisałam. I pomogło. To było coś, co podpowiedziało mi serce. Niedługa historyjka, a w roli głównej Madzia, ja i... Depresja. Wiele osób na słowo "depresja" zaczyna myśleć o śmierci. Nic dziwnego, to straszna choroba, jednakże ja chcę pokazać nie tylko jej, ale i wam, że prawdziwa miłość potrafi zwyciężyć dosłownie wszystko.
Pewnego dnia Depresja chciała uderzyć w jej w slaby punkt. Cały czas przy niej krążyła i próbowała przekonać dziewczynę o tym, że za cholerę nic nie ma sensu. Jej życie, jej uczucia, jej szczęście. Podpowiadała jej okropne rzeczy, dziewczyna była na skraju wytrzymania.
W pewnym momencie Depresja sięgnęła po talerz. Zwykły, biały talerz. To miało być coś w rodzaju doświadczenia, a może raczej "żywego" argumentu. W każdym razie rozbiła go o ziemię na oczach dziewczyny. Zdziwiona dziewczyna spojrzała na Depresję, nic nie rozumiejąc.
- To twoje serce - wskazała na kawałki potłuczonego naczynia. - Jak myślisz? Czy znalazłbyś się jakiś głupi naiwniak, któremu chciałoby się posklejać to coś?
Depresja schyliła się, by szczotką zmieść odłamki na szufelkę. Następnie podeszła do kosza i wyrzuciła je do niego.
- Normalny człowiek zrobiłby to, co ja teraz i kupiłby nowy talerz. Podobnie jest z sercem. Twoim sercem. Jest złamane, jest do niczego. Czy komuś chciałoby się siedzieć nad nim tyle czasu, tylko po to, by je posklejać? Czy to byłoby opłacalne? Talerz roztrzaskał się, ktoś kupi ładniejszy, porcelanowy. Twoje serce jest złamane, ktoś znajdzie sobie o wiele lepsze. Jeszcze takie coś może wyrządzać krzywdę innym. Nie sądzisz, że jestem kłopotem? Nie spotkasz tutaj swojego rycerza, który łaskawie wyjaśni ci, że może być inaczej. Nie uratuje cię przed żadnym smokiem.
Dziewczynie zadrżały wargi, mocno wciągnęła powietrze do płuc. Poczuła gorące łzy pod powiekami, które po chwili spłynęły po jej policzkach. Depresja uśmiechnęła się triumfalnie.
Nie myślcie sobie jednak, że tak się to skończyło. Że tak skończyła się historia tej dziewczyny. Nie, ona nie umarła z bezsilności ani ze strachu. Nie umarła z wyczerpania ani podłego smutku.
W pewnym momencie poczuła na sobie czyjeś mocne ramiona. Obejmowały ją tak, jakby nigdy nie zamierzały jej wypuścić. Dziewczyna poczuła ulgę, ogarniające ją ciepło. Przymknęła powieki, o nic nie pytała.
- Nie wyjaśni jej tego żaden rycerz, tylko terrorysta - usłyszała czyiś oburzony ton. - Ty, Depresja? Nie pozjadałaś może wszystkich rozumów, co? Żaden ze mnie naiwniak, po prostu się zakochałam. Kocham tą dziewczynę ponad życie i owszem, jestem gotowa poświęcić nawet całe życie, by posklejać jej złamane serduszko. Mylisz się, mylisz się bardzo. Jest warte więcej niż nie jedne serca razem wzięte. Dla mnie? Dla mnie jest najważniejsze, najwspanialsze i najlepsze. Jeśli uważasz, że ta dziewczyna jest kłopotem, to ja przyjaźnię się z Koalą. Ta dziewczyna sprawiła, że uśmiecham się szczerze. Stałam się silna, pewniejsza siebie. Chce mi się żyć, walczyć, zmieniać na lepszą. Ludzie szukają wygody, chcą zdobyć wszystko jak najszybciej i najprościej. Dlatego "zakochują" się w tych "niezłamanych" sercach. Ty doskonale pamiętasz, co powiedziała mi moja kochana była?
- Ta, ta. Że zrywa z tobą, bo nie wytrzyma twojego bólu - Depresja zaśmiała się.
- Właśnie. Ona chciała dziewczyny perfekcyjnej. Dziewczyny, która ze wszystkim sobie poradzi sama i jeszcze przyniesie swojej pseudo księżniczce gwiazdkę z nieba. Byłam głupim szczylem, co?
- Byłaś, ale dobrze ci tak.
- Wiesz? Racja. Wiele mnie to nauczyło. Nauczyłam się kochać, żyć lepiej. Ta dziewczyna, którą mam w swoich ramionach, jest moim całym światem i nie pozwolę jej wam niszczyć. Nikomu. I nie wiem, jak długo zamierzasz tu być, ale ja przy niej będę i dopilnuję, by ta głupia zabawa ci się znudziła.Dopilnuję, byś sobie poszła. Mam tyle siły, determinacji i miłości do niej, że jestem gotowa zrobić wszystko. Jedno jest pewne: jestem i będę z nią. Kocham ją.
Dziewczyna odwróciła się, by spojrzeć na swojego terrorystę. Zobaczyła na jego twarzy szeroki uśmiech. Terrorysta szybko otarł jej łzy i musnął usta dziewczyny.
- Przejdziemy przez wszystko, kochanie, ale nie poddawaj mi się - dodał terrorysta.
Dziewczyna nie odparła nic. Stwierdziła, że słowa nie dałyby rady opisać tego, co czuła w tym momencie. Odwzajemniła tylko uśmiech i mocno objęła swojego "nierycerza".
I wiecie co się stało z Depresją?
Zabiła ją ta potężna miłość.
A dziewczyna?
Była szczęśliwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zachęcam do dyskusji i komentowania. Będę wdzięczna za każde słowo. Pamiętajcie, że robię to dla was i wszelka opinia jest bardzo mile widziana.