22 marca 2021

Siła umysłu #12 (z serii: motywacja)

    Obawiałem się, że zacząłem tracić miłość do ludzi, której miałem w sobie całe pokłady. Ponadto zauważyłem dosyć dziwną i frapującą zależność, że jeśli za każdym razem coś zyskuję, jednocześnie tracę część siebie, którą wcześniej szczerze lubiłem. Zacząłem siebie akceptować, wręcz lubić, ale zmieniłem podejście do ludzi. Znacząco czy nie, ale zmieniłem, i to na gorsze. Jechałem tramwajem, obserwując sunący za brudną szybą miejski krajobraz i myślałem, że nie byłbym w stanie być tak wyrozumiały jak kiedyś. 

    Szala goryczy przelała się w momencie, gdy stałem jednocześnie świadkiem, jak i uczestnikiem feralnej sytuacji. Otóż, byłem jedyną osobą na zatłoczonym dworcu autobusowym, która postanowiła pomóc kobiecie w stanie nietrzeźwości. Dosłownie na oczach wszystkich spadła się ze stromych schodów. Chwilę przed tym z ust przechodniów i ochrony padły obrzydliwe słowa: „kobiecie nie wypada”, „wstyd” itp. Osobiście boję się pijanych ludzi i żywię ogromną niechęć do patologii, jaką jest alkoholizm. Jednak w momencie, w którym człowiekowi grozi utrata życia, zapominam o wszystkich swoich uprzedzeniach. Liczy się tylko człowiek i jego zdrowie. Nie obchodzi mnie, dlaczego ta kobieta była aż tak pijana. Może to ktoś doprowadził ją do takiego stanu? Może usiłowała odreagować załamanie nerwowe? A może zwyczajnie chciała się dobrze bawić. Takie pytania w tamtym momencie były nie tylko nie na miejscu, były po prostu zbędne. Niestety, ale tylko ja chciałem jej pomóc i sprawić, że bezpiecznie wróci do domu. Za pierwszym razem olała mnie nawet ochrona dworca autobusowego. Zareagowali natomiast Panowie z ochrony dworca pociągowego i chwała im za to.

    Po tym wydarzeniu stwierdziłem, że nie ma sensu być dłużej patriotą w tym kraju. W innym na pewno zareagowałaby większość świadków zdarzenia. Kilka tygodni trwałem w tym przekonaniu, aż do dziś. Otóż gówno prawda, kochani. Po pierwsze: nie wiemy, jak zareagowaliby ludzie w innym kraju. Do tego zdarzenia doszło w Polsce, późnym popołudniem na dworcu w Krakowie. Koniec kropka. Po drugie: w tamtym czasie znalazłem się ja (absolutnie nieprzypadkowo) i dużo innych ludzi. Również nieprzypadkowych. W Polsce żyje prawie 38 milionów, a w Krakowie około 800 tysięcy. Boże, 800 tysięcy ludzi i ja śmiałem myśleć, że jestem jakimś wyjątkiem. Nie byłem żadnym wyjątkiem, zapewne sytuacja była wyjątkowa i powinniśmy się cieszyć, że kobieta przeżyła. Owszem, wszyscy powinni zareagować, na pewno nikt nie miał prawa jej oceniać. Ja zareagowałem za późno, za co również się karcę. Mogłem uchronić ją przed upadkiem, niestety powstrzymały mnie beznadziejne blokady wewnętrzne, których nie mam zamiaru niczym usprawiedliwiać. Otrzymałem wspaniałą nauczkę: reagować od razu, żeby nie mieć ludzkiego życia na sumieniu. Stało się, trzeba zrozumieć błąd, wyciągnąć wnioski i działać. Nie można też żywic urazy do innych, bo rzeczywistość jest tym, co stanowią nasze myśli. Ludzie są tacy, jak o nich myślimy. Nienawiść i uraza stanowi skutek wielu chorób (to nie żadna metafora, wystarczy poczytać o chorobach nadciśnienia, atakach serca itp). Zakładam, że ludzie są dobrzy. Też jestem człowiekiem, popełniam błędy i po prostu nie chciałbym, aby ktoś myślał o mnie tak, jak ja myślałem przez jakiś czas o ludziach. Każdy potrzebuje szansy, bez niej na starcie jest skazany na przegraną. Zresztą tak dużo ludzi robi ogrom wspaniałych rzeczy i na tym należy się skupiać. Przecież dlatego powstał ten blog, zawsze byłem przekonany o wspaniałości każdego z nas i dlatego pragnąłem dla wszyskich najlepszego. Bogu dzięki, że jednak tego nie utraciłem. W końcu w pełni uwierzyłem w każdy swój post i mogę nieść świadomą pomoc. Naprawdę możesz mi uwierzyć, że świat robi się barwniejszy, gdy widzisz go w różnych barwach.Kiedy myślę pozytywnie o sobie, innych i całym moim otoczeniu, żyje mi się lepiej. A jeśli ktoś robi do mnie grymas, odwdzięczam się szerokim uśmiechem i wtedy twarz tej osoby momentalnie promienieje.Zacznij kochać życie, ale bez pokochania siebie i ludzi to będzie trudne, a nawet niemożliwe. 

  
    Pamiętaj, proszę, o sile swojego umysłu. Świat jest taki, jaki chcesz, żeby był. Zatem walcz ze złymi nawykami i złymi założeniami. Ty decydujesz, w co wierzysz... A jeśli decyzja należy do Ciebie, dlaczego miałbyś skazywać się na cierpienie? Owszem, nie masz wpływu na ludzi, ale masz wpływ na siebie, swoje myślenie i postępowanie. Nie zbawisz całego świata, ale zdecydowanie możesz go ulepszyć. Jeśli masz w dupie świat, w porządku, pomóż przede wszystkim sobie. Zastanów się, ile razy znajdowałeś się sytuacji, która wydawała się być bez wyjścia? Która Cię przerażała i przygniatała? Mnóstwo razy, no właśnie. Teraz już nawet o nich nie pamiętasz. Pamiętaj, że wszystko, czym dysponujesz, sprawia, że jesteś bogaty. Zauważ to i doceń. A przede wszystkim z tego korzystaj. I pamiętaj, że poniedziałek będzie beznadziejny, jeśli znów pomyślisz o nim w kategorii „najgorszy dzień tygodnia”. Z góry zakładasz, że będzie trudno i w istocie tak będzie. Życie nie polega na bezustannym czekaniu na piątek, podczas gdy powinieneś cieszyć się z każdego dnia. Każdy dzień powinien być lekcją, a nie czymś, co trzeba przetrwać. A więc powtórzę: wszystko, czym dysponujesz, sprawia, że jesteś bogaty, a dzięki temu nie będziesz musiał „przetrwać" czy „przeżyć", ale po prostu „żyć".

Nie można być ciągle na fali – trzeba być falą; nie należy się przejmować, że "odpływa" – fale wracają.” - Tadeusz Kantor
    Jest jedna rzecz, którą lubię w narzekaniu. A jest nią zwiastun nadchodzących zmian. Tylko nie myśl, że same nadejdą, o nie, wręcz przeciwnie. Jeśli zajmiesz się tylko i wyłącznie narzekaniem, zostaniesz w miejscu i będzie tylko gorzej. Jednak jeśli szybko dojdziesz do wniosku, czego chcesz, przestań narzekać i zabierz się za działanie. Tylko ono doprowadzi Cię do upragnione celu. Odwaga i siła, które towarzyszą Ci na tej drodze, sprawiają, że stajesz się falą. Bycie na fali może trwać chwilę, a falą będziesz już na zawsze. Nie liczy się sam sukces, ale głównie cała droga, którą pokonujesz, by go osiągnąć. To wszystko czyni Cię lepszą wersją siebie i doceń to. Nie zapominaj, o tym, co dokonujesz każdego dnia, a liczy się każdy najmniejszy krok. A jeżeli chwilę stoisz lub się cofasz, nie martw się, przecież„fale wracają". Pamiętaj też, że wszystko w Twoim życiu zaczyna się od Ciebie, będzie Ci trudno cokolwiek zdziałać bez miłości do siebie. Dlatego piszę, że powinieneś docenić każdy swój krok, bo czasem ten najmniejszy doprowadza najdalej. 

    To wszystko nie jest czczym gadaniem, dojrzałem do tego i staram się stosować do wszystkich swoich słów, bo wiem, że pokrywają się z rzeczywistością. Wciąż bacznie obserwuję świat i czytam książki, które szczególnie otwierają moje oczy i umysł. Może powiesz, że optymizm i pesymizm nie mają nic wspólnego z realizmem, również tak myślałem, ale to nieprawda. Nastawienie jest czymś, co może nas zniszczyć lub wyleczyć. Efekt placebo jest dobitnym przykładem, ale tylko jednym z wielu. Znam mnóstwo przypadków, gdzie ludziom, którzy odrzucili zmartwienia, udało się wyleczyć z przeróżnych chorób, bo uwierzyli, że to możliwe. Jeśli ci trudno, werbalizuj swoje pragnienia: spisz je na kartce albo nawet pomódl się. Łatwiej uwierzysz, jeśli siebie usłyszysz albo po prostu przeczytasz „czarno na białym".

Powtórzę na koniec: Pamiętaj, proszę, o sile swojego umysłu. Świat jest taki, jaki chcesz, żeby był.
            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zachęcam do dyskusji i komentowania. Będę wdzięczna za każde słowo. Pamiętajcie, że robię to dla was i wszelka opinia jest bardzo mile widziana.

© All rights reserved. Designed by grabarz from WioskaSzablonów. Powered by Blogger. | X X X X