18 kwietnia 2017

Inspiracja daje szczęście #11 (z serii: motywacja)

Uważam, że inspiracja jest jednoznaczna ze szczęściem. To co inspiruje, cieszy. Wszystko, co napędza człowieka do działania i sprawia, że pozostaje on aktywny, budzi radość, a nawet nadzieję. Endorfiny i tak dalej. To całkiem logiczne. Nie trzeba posiadać zawodu piosenkarza czy pisarza, by nabywać wenę. W pewien sposób wszyscy jesteśmy artystami, którzy tworzą coś na swojej drodze, więc każdy z nas potrzebuje tego "czegoś". Ludzie się starają, by ich dzieło wyszło jak najlepiej. Jednak w tej chwili możemy sobie zadać pytanie: jak? Jak to zrobić? Jak temu podołać? Otóż odpowiedź brzmi właśnie w inspiracji.
Co inspiruje? W pewien sposób wszystko, kochani. Dobra, uściślę to. To zależy od naszych zainteresowań, potrzeb, punktu widzenia czy gustów. Tym kolokwialnym "kopem w tyłek" może być choćby nawet ulubiona potrawa lub całkiem na odwrót - jedzenie, którego próbujemy dopiero pierwszy raz. Inny przykład to muzyka. Nie oszukujmy się, codziennie jej słuchamy. Nieważne, czy w drodze do pracy, czy przed snem. To właśnie muzyką stymulujemy różne uczucia. Piosenki, które działają na niektórych szczególnie kojąco, innych pobudzają do wszelakiej aktywności. Co tu dużo mówić - byłoby nudno, gdyby wszyscy odbierali te same zjawiska w podobny sposób. Świat jest różnorodny, bogaty, ale niesamowicie uporządkowany. Wracając jednak do tematu... Inspirować mogą książki, filmy, podróże, ludzie, przyroda i doświadczenia. Czyjeś oczy, w których jesteśmy zakochani. Miłość, a nawet złamane serce.
No to przyszedł właściwy moment na zadanie sobie pytania: czy to zawsze jest takie łatwe? A dlaczego by nie, kochani? Zazwyczaj jesteśmy nastawieni negatywnie na otaczający nas świat. Mówimy, że najlepsi ludzie mieszkają najdalej od nas, a najpiękniejsze miejsca leżą na końcu świata. Nie zgodzę się z tym, zresztą tego w żaden sposób nie da się poprzeć faktami. Inspirację czerpiemy z obserwacji, uczuć lub doświadczeń. Niekoniecznie musimy rozumieć, ważne by poczuć to "coś", żeby zadziałało. Biegnijmy w stronę, w którą pcha nas serce. Należy szukać, podziwiać i walczyć z głodem wiedzy. Nikt nie zabronił być nam ciekawymi świata, to istotne, kochani. Trzeba również pamiętać, że nie musimy daleko pojechać, by nabrać doświadczenia, a także uzyskać odpowiedzi na różne pytania. Każdemu naszemu ruchowi powinniśmy nadać sens, bo sam gest nie wystarczy. Przede wszystkim: należy chcieć pojmować więcej i patrzeć szerzej. Czasem warto zacząć od małych, łatwych, ale wbrew pozorom istotnych zmian. Kiedy wychodzimy do pracy, rozglądajmy się. I tak, wiem - mijamy te same ulice, te same drzewa i te same budynki od lat. Jednak nawet w tym jest urok. I nawet te niby niezmieniające się od lat miejsca, wciąż tętnią życiem. Dostrzeżemy w nich zmiany, jeśli tylko lepiej się przyjrzymy. Świat należy nieustannie kontemplować. Słuchać i obserwować ludzi, przyrodę i zmieniające się pory roku. Niekoniecznie tysiąc kilometrów od nas, ale tu blisko. Warto. Nawet bardzo.Właśnie to inspiruje. Piękno i cykliczność świata. Doświadczenia nabywamy nawet w tych chwilach, w których staramy się intensywniej współgrać z naturą. Wydawałoby się to oczywiste, a jednak często pomijamy ten fakt.
Co trzeba koniecznie wykluczyć? Złe nastawienie. Nie można z góry zakładać, że coś będzie niesmaczne, niefajne i niedobre. Po co? Po co uprzykrzać życie sobie i innym? Pozwólcie, że zacytuję: nastawienie to perspektywa. Perspektywa to nasz wybór. Warto dłużej zastanowić się nad tymi słowami, dają do myślenia. W każdym razie nie zamykajcie się na to, co podaje wam świat. Na to, co jest obok was często na wyciągnięcie ręki. Z każdej chwili powinniśmy czerpać jak najwięcej korzyści, a z sytuacji wyciągać wnioski. Świat trzeba smakować i doceniać. Kiedy zaczniemy cieszyć się tymi najmniejszymi rzeczami, dzień od razu stanie się lepszy.
Ponadto zrozumiałam coś ważnego i chciałabym wam o tym powiedzieć. Mianowicie... w tym wszystkim nie chodzi o wiedzę, którą nabywamy z podręczników szkolnych. Według mnie to coś o wiele więcej. Nie zrozumcie mnie źle, należy się uczyć i dokształcać. Nie myślcie jednak, że to, czego uczą nas w szkole jest kluczową wiedzą. Mądrość nabywamy dzięki życiu. Pozwólcie, że spersonifikuję je w tym momencie, żeby podkreślić wagę i istotę swoich słów. Po prostu życie jest najlepszym nauczycielem. Wszystko, co zostaje w naszych głowach może być genialnym narzędziem do zdobywania mniejszych i większych sukcesów. To oczywiste, prawda? Nie bójmy się ryzyka, przecież kroczenie naprzód to przywilej. Nie robiąc nic, odbieramy sobie mnóstwo szans. Siedząc bezczynnie nie możemy siebie poznawać.
Wiecie co mnie inspiruję? Obserwowanie ludzi. Wszyscy są tak różni, piękni, ciekawi, wspaniali i intrygujący. Czasem, gdy stoję na przystanku, patrzę na nich wszystkich i myślę. Zastanawiam się nad historiami tych ludzi. Zainteresowaniami i planami. Każda z tych osób posiada swój cel, może nawet wiele. Uwielbiam, gdy się uśmiechają. Uwielbiam ich wszystkich, bo wnoszą miłość do życia. Wszyscy wnosimy coś dobrego. Ta myśl daje siłę. Popełniamy wiele błędów, ale pomimo tego jesteśmy tak cholernie dobrzy. I nie mam pojęcia, dlaczego zakochujemy się właśnie w tych oczach, a nie innych. W tym uśmiechu, a nie tamtym. Czy to ważne? Mamy rozum, myślimy i zastanawiamy się. Jednak w tych kwestiach powinniśmy całkowicie poddać się emocjom. Tylko i wyłącznie.
Są również miejsca, które wywołują u mnie naprawdę spore wrażenie. Przebywając w nich, dosłownie tracę zdrowy rozsądek. Nie potrafię przelać na papier myśli w sposób, w który chciałabym to zrobić. I tak właśnie jest z tą inspiracją: różnie. Ostatnimi czasy udało mi się spełnić całkiem ważne marzenie: otóż od dłuższego czasu pragnęłam pojechać na Krakowski rynek z notatnikiem i długopisem, żeby opatulona tą wspaniałą atmosferą, którą sobie tak ukochałam - coś napisać. Skończyło się dosłownie na paru zdaniach. Ba, w dodatku przekreślonych. Choć ten przyjemny i zadowalający gwar był inspirujący... Odebrał mi pewne umiejętności na jakiś czas. Jednakże nie odebrałam tego w negatywny sposób. Po prostu odłożyłam notatnik i zaczęłam obserwować, co się dzieje wokół. Nagle usłyszałam hejnał i już całkowicie oddałam się chwili. Przyznam, że istnieją takie miejsca, w których czuję się jak w domu, mimo że nim nie są. I choć przynoszą tak wiele motywacji do stworzenia czegoś "wielkiego", czasem trzeba ochłonąć z wrażeń, żeby móc się do tego zabrać.
Wiecie, denerwuje mnie tylko jedno - mianowicie to, że od niedawna panuje moda na bycie artystycznym. Ja wszystko rozumiem, sztuka powinna grać ważną rolę w naszym życiu, ale niektórzy podchodzą do tego w zły sposób. Znam osoby, które na siłę wciskają w swoją listę zainteresowań chodzenie do teatru czy galerii sztuki. Po co? Nie wszyscy musimy być tacy sami i jeśli czegoś nie lubisz - po prostu tego nie rób. Skoro nie inspirują Cię wiersze, nie czytaj ich na siłę i tym bardziej nie udostępniaj ich na Facebooku.
Mój wniosek jest taki - wszyscy powinniśmy być sobą i słuchać swoich serc. Powinniśmy pozwolić ponieść się inspiracji, ale w tym indywidualnym i subiektywnym znaczeniu. Każdy został stworzony do wielkich rzeczy, moi drodzy. Warto zatem to wykorzystać. Nigdy nie zamykajcie sobie furtki do spełnienia marzeń. One są od tego, by je spełniać. I pamiętajcie, że czasem w tych najmniejszych krokach czai się największy sukces. Nie wierząc i nie walcząc przekreślacie swoje szanse już na starcie. Starając się, macie świadomość, że wiele rzeczy może się udać. Nigdy nie wiemy, kiedy życie nas zaskoczy. Dlatego nie poddawajcie się.

Zdaję sobie sprawę, że ten post jest króciutki, ale mam nadzieje, że... inspirujący. ♥






1 komentarz:

Zachęcam do dyskusji i komentowania. Będę wdzięczna za każde słowo. Pamiętajcie, że robię to dla was i wszelka opinia jest bardzo mile widziana.

© All rights reserved. Designed by grabarz from WioskaSzablonów. Powered by Blogger. | X X X X