Mój wynik pozornie łatwego doświadczenia, jakim jest obserwacja ludzi, okropnie mnie nie zadowala. Bowiem z tego co udało mi się zauważyć, uczucia stały się dla innych pewną abstrakcją. Teraz pewnie zastanawiacie się, o co chodzi. Uczucie to pojęcie abstrakcyjne, bo nie możemy uchwycić go żadnym zmysłem. Jednak samo w sobie uczucie nie jest abstrakcją. Ono istnieje. I teraz: skąd wniosek? Otóż, ludzie nie chcą mówić o emocjach czy o wrażeniach, które czasem kłębią się w nich bardzo głęboko. Często nie chcą ich nawet przeżywać, więc wrzucają je na samo dno duszy. Odrzucają rzeczywistość. Często deklarują się jako introwertycy i zaklinają, że tak już pozostanie. A pragnę zwrócić uwagę na to, że stan, w którym nic nie czujemy jest równoznaczny ze śmiercią. Warto przyjmować życie, wysuwać wnioski z doświadczeń. I przede wszystkim czego nie należy robić, to zamykać się na świat i ludzi. Coś realnego nie może być dla nas abstrakcją i tematem tabu. Musimy rozmawiać, musimy być otwarci. Myślę, że młodzi ludzie powinni więcej dyskutować. Chodzi mi o takie głębsze tematy, żeby dzielić się z innymi swoimi autorefleksjami. Naszym zadaniem jest samorealizacja i warto się go podjąć. Nie można bać się odmiennych zdań. Trzeba dyskutować. Polemizować lub zgadzać się. Myśleć i działać, by wciąż ulepszać świat. Taką ważną kwestią w tym wszystkim są kontakty międzyludzkie. Doceniam rozwój technologii, która służy nam pomocą, ale chcę mieć pewność, że nie zapomnimy przez nią, jak rozmawiać. Jak utrzymywać kontakty, jak wymieniać się opiniami czy doświadczeniami. Potrzebuję wiedzieć, że przez ten sprytny mechanizm nie zapomnimy, jak należy wyrażać emocje i że w ogóle należy to robić. Z przykrością zauważyłam, że dla wielu młodych osób wszelkie portale społecznościowe to pewna odskocznia od świata, relaks czy miejsca, w których poznajemy najlepszych ludzi. Otóż, ludzie na Twitterze czy Facebooku to ci sami ludzie, których mijamy każdego dnia na ulicy. Tylko widocznie łatwiej nam nawiązać kontakt, czując się anonimowymi. Jednak zapewniam was: ludzie na całym świecie są wyjątkowi, wspaniali i też popełniają błędy. I uwierzcie: lepiej się z nimi zderzać w bliskiej nam rzeczywistości.
"Ponieważ na całym świecie ludzie chcą być kochani. [...] - oni nie różnią się od nas." - to mój ukochany cytat z piosenki Justina - All Around The World. Daje do myślenia prawda?
Choć umysł ludzki jest niesamowity i dzięki niemu powstało coś takiego jak komputer, telefon czy żarówka - to właśnie on może przyczynić się do wielu klęsk. Inteligencje można wykorzystać na dwa sposoby: dobry bądź zły. Wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem, że korzystamy z czegoś z umiarem i po prostu dobrze. Jako przykładem posłużę się komputerem. Niesamowity wynalazek, dzięki któremu gospodarka i wiele innych dziedzin mogą się rozwijać bądź utrzymywać na wysokim poziomie. Pełni również pomoc na mniejszą skalę, jaką jest gospodarstwo domowe czy po prostu dom. Do tego możemy doliczyć łatwe robienie zakupów, przepływ informacji, kontakt i wiele innych korzyści wynikających z istnienia internetu. Powstało tak dużo wynalazków, bez których dzisiaj by się nie obyło. Niektórzy używają ich na każdym kroku, co nie jest dobre. Jak już wcześniej wspomniałam: zasada - wszystko z umiarem. Kiedy technologia zastąpi nasze serca i umysły, staniemy się słabsi od własnych wytworów. Nie możemy przestać się rozwijać i liczyć tylko na wynalazki. Taka wizja mnie przeraża i nie chcę sobie jej nawet wyobrażać. Przez lenistwo wpadamy na różne pomysły: te dobre i złe. Mimo wszystko nie możemy zatracić w nim siebie i naszych kontaktów z innymi. Ani w lenistwie, ani w technologii. Odkąd na świat przyszedł pierwszy człowiek, zaczęło się tworzyć kolejne wielkie dzieło i trwa to nadal. Wszyscy przyczyniają się do czegoś ważnego, jesteśmy w tym i każda historia ma znaczenie. Każdy człowiek. Możemy powiedzieć, że zaczęło się od maszyny parowej i żarówki, ale na pewno nie skończy na latającym samochodzie. Wielu rzeczy nie jesteśmy zresztą świadomi, bo ludzie stworzyli mnóstwo wynalazków, o których jeszcze nikt nie wspomniał. Możecie mi zaufać. Dlatego nasza głowa w tym, by się nie pogubić. Ja wyznaję zasadę, że należy twardo stąpać po ziemi i mieć oczy szeroko otwarte. Można próbować i korzystać ze wszystkiego, ale z rozsądkiem.
Okropnie przykro mi się robi, gdy wchodzę do autobusu i widzę, że tylko nieliczne osoby nie są zajęte swoimi smartphonami. Mało kto rozmawia czy choćby wygląda za okno. Zresztą miło mi widzieć nawet ludzi z nosami w książkach. Jednak te rażące niebieskim światłem sprzęty irytują. Tak, wiem - nie mam prawa nikogo oceniać i wchodzić z butami w jego życie. Po prostu chciałabym, by ludzie więcej dostrzegali. Rozglądali się, interesowali światem i podziwiali te najdrobniejsze rzeczy. Wiele osób nie jest świadomych, ile tracą i ile ważnych chwil im przemija. Czasem warto schować smartphona do kieszeni i spojrzeć na to, co poddaje nam tętniący życiem świat. Warto zdjąć słuchawki, by posłuchać melodii, jaką gra życie. Zastanawia mnie to, że wszyscy potrzebujemy uczucia i siebie nawzajem, a tak bardzo odbiegamy od tych potrzeb, ignorując je. To najwyższy czas, by się otworzyć. Wyciągnąć dłoń czy po prostu uśmiechnąć się. Rozświetlić dzień sobie i innym. Zacząć cieszyć się światem, podziwiać go i cały czas poznawać. Radujmy się, smućmy, krzyczmy, uśmiechajmy, płaczmy. Po prostu czujmy. Po prostu żyjmy. Współgrajmy ze światem i twórzmy go.
Myślę, że przez internet egoizm ludzi znacznie się rozrasta. Walka o lajki, podane dalej, subskrypcje, obserwatorów czy udostępnienia stały się wyścigiem szczurów. Im większa cyferka, tym większe zadowolenie. A co za tym idzie? Nasze ego żywi się "pustymi kaloriami". Tak szczerze: na jak długo i w jakim stopniu cieszą nas te całe lajki? To nie jest żaden powód do dumy. Bo cóż takiego zrobiliśmy, że zdobyliśmy tą magiczną liczbę? Czasem wystarczy wrzucić do sieci najgłupsze zdjęcie, a stanie się ono popularne. I co? Co nam to daje? Nic. Chyba że posiadamy jakąś pasję i pragniemy się nią podzielić. To co innego i warto zamieszczać w internecie efekty naszej pracy. To jest powód do dumy, ale i motywacja dla innych. Kolejna sprawa: internet nie zapomina niczego. Należy być bardzo ostrożnym przy tym, co publikujemy. Czasem popełnimy niby drobny błąd, a potem żałujemy go do końca życia. Zaufajcie mi: jestem ofiarą swojej głupoty, dlatego was przestrzegam.
Przez internet łatwo zamykamy się na świat, czyli też na problemy innych. Często nie dostrzegamy tego, co się dzieje wokół nas. I powtarzam: warto czasem odłożyć telefon, by po prostu się rozejrzeć, a może nawet komuś pomóc.Uwierzcie, wszędzie wokół nas jest ktoś, kto nas potrzebuje. Poza tym odcinanie się od świata równa się odbieraniu sobie szczęścia. Przez odgradzanie się od rzeczywistości, nie widzimy piękna. Nie możemy podziwiać. Nie cieszą nas żadne codzienne drobnostki.
Rozwój technologii przyczynił się do wielu dobrych rzeczy, jednak wszystko ma i swoje wady. Cały czas trwa dyskusje na temat uzależnień od internetu czy choćby nawet złego wpływu fal elektromagnetycznych na zdrowie. No, i bezpieczeństwo w sieci, czyli kwestia, którą poruszyłam nieco wyżej. Ludzie w internecie czują się anonimowi, często bezkarni. Wydaje się im, że jeśli nie podpiszą się imieniem i nazwiskiem - nikt ich nie odnajdzie. Otóż to nieprawda. Bowiem każdy komputer ma swój unikatowy tak zwany adres IP. Dla policji nie jest problemem namierzenie osoby, która złamała jakieś prawo w sieci. No, cóż, ale wchodzimy już w bardzo drastyczne tematy. Wystarczy, że zatrzymamy się na tym, jak niektórzy w internecie czują się pewni siebie. Nastolatkowie nawiązując wszelkie kontakty na portalach społecznościowych, nie zdają sobie sprawy, że ludzie, z którymi piszą, mogą kreować swoje charaktery. Co mam przez to na myśli? Dajmy na to przykładowego "hejtera". Człowiek piszący zgryźliwe i często bardzo obraźliwe, a nawet wulgarne komentarze, w "prawdziwym życiu" jest zamkniętą w sobie i nieśmiałą osobą. Łatwiej wyładować emocje w miejscu, w którym faktycznie nieco trudniej kogoś ukarać. Znam wiele takich dziewczyn, które nie potrafią wygarnąć człowiekowi w twarz, więc udają odważne na portalach społecznościowych. Ludzie diametralnie się zmieniają, kiedy odkryją łatwe sposoby na ukrycie prawdziwego "ja". Internet jest jednym z nich. To takie zakładanie obłudnej maski. Tylko po co to robić? Mnie to już bardzo wnerwia, więc nie nawiązuję żadnych bliższych znajomości w wirtualnym świecie. Ufać można, ale tylko wtedy, gdy człowieka autentycznie się zna. Pamiętajcie, że to nie problem, żeby założyć jakieś fałszywe konto i się podszywać. Dlatego trzeba być ostrożnym. Nie znam niczyich intencji i nie potrafię prześwietlić żadnego umysłu, ale jedno wiem: strzeżonego Pan Bóg strzeże!
Jedyną moją prośbą skierowaną do was w tym poście jest to, żebyście się nie zamykali na otaczający świat. Chcę widzieć was gotowymi na każde wyzwanie i spełnianie marzeń. Pragnę zachęcić was do podejmowania wszelakich zadań i zdobywania doświadczenia. Próbujcie wszystkiego, ale pamiętajcie: z umiarem. Żyjcie tak, byście nie żałowali ani jednego dnia, ani jednej minuty i żebyście za każdym razem kładąc się do łóżka, mówili: to był dobry dzień. Małe kroki to elementy waszej drogi i one też przybliżają was do celu. Dlatego dostrzegajcie każde drobnostki i rozglądajcie się. Nie pozwólmy technologii przejąć tego świata, bo to my jesteśmy jego zarządcami. Potrzebujemy siebie nawzajem, więc zaczynajmy nawet od delikatnych uśmiechów, a kończmy na wspaniałych przyjaźniach. I uwierzcie mi, że w internecie wcale nie ma najlepszych ludzi. Oni są wszędzie na wyciągnięcie ręki. Człowieka w człowieku też należy dostrzegać, a niestety to sztuka w tych czasach. Niektórzy są zwolennikami nawiązywania kontaktów przez internet, bo to łatwiejsze. Bo faktycznie trudniej jest się przełamać, zrobić pierwszy krok i chcieć kogoś poznać w rzeczywistości. Smutny i jakże prawdziwy fakt.
Rozwijajmy siebie i świat, nie zapominając, że my wciąż w tym jesteśmy. Mamy prawo się buntować i walczyć o to, co dobre. Nikt nie zabroni nam siedzieć cicho. Musimy być aktywni, by żyć i nadążać za światem. Przede wszystkim, by kochać i doceniać życie. Internet nigdy nie zastąpi nam tych uczuć, których tak potrzebujemy. Zatem walczmy o nie, by nie wyginęły tak jak mnóstwo gatunków zwierząt i roślin. Przez nas. Przez ludzi. Stworzenia z największym rozumem. O ironio, tak dużo wiemy, tak dużo odkrywamy, a tak bardzo potrafimy krzywdzić świat. Im większa wiedza i świadomość, tym więcej pojawia się pokus, złych decyzji i błędów. Mamy wolną wolę i dwie osoby mogą wykorzystać jedną rzecz na całkiem różne sposoby. Jedna z nich przekroi nożem chleb i rozda kromki głodnym, a druga kogoś tym nożem zabije.
Nie szukajcie w internecie miłości i uznania, tam tych wartości nie znajdziecie. Wiem, że tego wam potrzeba, ale to musi się czuć. Ekran laptopa nie przytuli was czule. I przede wszystkim: nie nastawiajcie się źle. Nie patrzcie na innych spode łba i nie zakładajcie, że wszyscy są źli. Ideały nie istnieją, w portalach społecznościowych także, ale ludzie wbrew pozorom są dobrzy. Na pewno nie źli, co najwyżej mocno zagubieni. Musicie być świadomi, że wyobraźnia pracuje i w sieci wiele sobie dopowiadamy. Niestety, ale internet rozmazuje nam rzeczywisty obraz świata czy tego chcemy, czy nie. I nie tylko on, to już kwestia wszystkich mediów, o których też prawdopodobnie pojawi się post. Nie chodzi mi o to, że na Twitterze czy Facebooku czają się źli ludzie, po prostu oni mogą zgrywać kogoś, kim wcale nie są. Poza tym warto się zastanowić, jaką korzyść może przynieść takie konto na Facebooku. Miłość na całe życie? Grono przyjaciół? Bogactwo? Pracę? Pieniądze na kino, teatr, wycieczki? Wszystkie te portale zamykają nas w czterech dosyć groźnych ścianach. Nie zatracajmy się w tym. Życie to nie gonitwa ani wyścig szczurów, ale pewna sztuka. Dzieło, które tworzysz właśnie ty. I czasem sobie mówimy, że jedna zmarnowana godzina to tak naprawdę nic. Mylimy się. Bo czasu nigdy nie powinno się zaprzepaszczać. Jako autorzy tych swoich większych czy mniejszych dzieł powinniśmy ciągle je udoskonalać. Zatem z całego serca życzę wam miłości, szerokiego grona przyjaciół, podróży, doświadczeń i po prostu szczęścia. Pamiętajcie, że wasza sztuka jest unikatowa, druga taka nigdy się już nie pojawi i warto sprawić, by inni o niej nie zapomnieli. Nie tylko w internecie, ale najważniejsze: by ostała się w sercach.
Przepraszam, jeśli post wyszedł niespójnie i wszędzie latają jakieś oderwane strzępki myśli. To emocje, kochani. Za błędy przepraszam i proszę - powiadamiajcie mnie o nich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zachęcam do dyskusji i komentowania. Będę wdzięczna za każde słowo. Pamiętajcie, że robię to dla was i wszelka opinia jest bardzo mile widziana.